Pierwsza “Wędrówka od zmierzchu do świtu”

Udało się, pierwsza “Wędrówka od zmierzchu do świtu” odbyła się zgodnie z planem! Być może jesteście zainteresowani, jak to się wszystko w ogóle zaczęło? Jak przebiegło, i, co jest równie ważne, jak się skończyło? A może interesuje Was to, czym w ogóle była ta wędrówka? Zapraszamy zatem do dalszej części tekstu.

Czym jest “Wędrówka od zmierzchu do świtu”?

“Wędrówka od zmierzchu do świtu” to długodystansowy rajd pieszy organizowany przez naszą fundację. Rajd dość specyficzny, ponieważ nie zakłada on marszu przez określoną odległość, z punktu A do punktu B. Nasze przejście trwa od określonej godziny do określonej godziny, czyli od godziny zmierzchu, do godziny świtu. Dodatkowo, jak łatwo z poprzedniego zdania wywnioskować, odbywa się w nocy, co jest dodatkowym utrudnieniem i specyfiką wydarzenia. Jest w tym jeszcze jeden wyróżnik od innych tego rodzaju imprez: idziemy grupowo z przewodnikiem, co daje możliwość spróbowania swoich sił we względnie bezpiecznych warunkach i zabezpieczonym zapleczem.

Jaki jest cel takiej wędrówki?

Tak naprawdę ilu uczestników tyle celów, bo każdy wędrujący może kierować się zupełnie innymi motywami i chęciami. My chcieliśmy przede wszystkim propagować turystykę górską i zdrowy tryb życia. Jednak celem mniej teoretycznym jest chęć spędzenia czasu z fajnymi ludźmi, przekazywanie pasji, wspólne wyzwanie i wyraz satysfakcji na twarzach uczestników – bo wielu z Was po raz pierwszy pokonało taki dystans, a tym samym swoje słabości. Dla każdego z nas było to ciut mniejsze lub ciut większe wyzwanie, ale ważne jest stawianie sobie nowych celów i osiąganie ich.

Skąd pomysł i jak przebiegała organizacja?

Pomysł narodził się, jak to bywa, zupełnym przypadkiem. W Górach Sokolich, w drodze na Nocną Koronę Sudetów, podczas rozmowy ktoś rzucił pierwotny pomysł, ktoś coś dopowiedział i od słowa do słowa zrodził się plan. Na początku nieśmiały, bo to przecież zupełnie inna forma niż wszystkie klasyczne rajdy i wyrypy; pojawiały się wątpliwości, pytania o sens i powodzenie projektu. Ostatecznie zdecydowaliśmy się ten pomysł zrealizować.

Pomysł był nowatorski i wymagał od nas zupełnie innego podejścia. Po pierwsze, od początku przewidywaliśmy, że cały zespół musi się zaangażować i każdy musi zrobić swoje. Po drugie, musieliśmy znaleźć partnerów, co nie było łatwe, bo nasi partnerzy musieli być mega elastyczni i gotowi do wspierania całej inicjatywy w środku nocy lub nawet nad ranem. Wydarzenie było nietypowe, więc nasze “prośby” również.

Jeśli chodzi o partnerów – to ci sprawdzili się fantastycznie! W tym miejscu chcielibyśmy ich wspomnieć i bardzo, ale to bardzo serdecznie podziękować za pomoc!
Pensjonat Melafir – ul. Zamenhoffa 4, 57-540 Lądek Zdrój
Odważny Team – Stary Gierałtów 74, 57-550 Stronie Śląskie
DASZRADE – www.dashrade.com

Biuro zawodów i pakiety startowe

Tak to się szumnie nazywa, więc i my roboczo przyjęliśmy te nazwy. Nasze biuro zawodów obsługiwały niezastąpione wolontariuszki, które zresztą potem w czasie wędrówki również służyły nam wszystkim pomocą. Mimo własnego trudu włożonego w marsz, można było liczyć na ich uśmiech i słowa otuchy. Nie ma co, ZUCH DZIEWCZYNY!

Do tematu pakietów startowych znowu podeszliśmy trochę inaczej niż na standardowych tego rodzaju imprezach. Zrezygnowaliśmy z torebek papierowych (nie daj Boże foliowych) czy innych opakowań, wystarczył kawałek ekologicznego sznurka. Postawiliśmy na minimalizm, bez wrzucania tam niepotrzebnych ulotek. Było kilka map, bo te przydają się każdemu miłośnikowi gór, były produkty energetyczne (jak żele od DASHRADE i batonik) oraz uniwersalna chusta wielofunkcyjna z wzorem przygotowanym specjalnie na to wydarzenie.

Czekamy na zmierzch i ruszamy w drogę!

Ostatecznie przed wyjściem, w gotowości bojowej zameldowały się 32 osoby. Założenia wydarzenia były takie, aby liczba uczestników nie była za duża, ponieważ zależy nam, by na naszych imprezach utrzymywać wysoki poziom bezpieczeństwa. W odwodzie mieliśmy również wsparcie, które było przygotowane w każdej chwili przyjechać i w razie potrzeby odebrać uczestników.

Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie pod Pensjonatem Melafir z flagą DASHRADE i ruszamy w drogę. Pierwsze kroki oczywiście prowadzą nas przez Lądek Zdrój, podążamy Głównym Szlakiem Sudeckim (w stronę Świeradowa Zdroju) i nim pokonujemy pierwszych 9km, do przełęczy pod Chłopkiem, gdzie odbywamy pierwszy odpoczynek. W tym miejscu zmieniamy kolor szlaku – tym razem zielony – i schodzimy do Stronia Śląskiego. O tej porze Stronie wygląda jak opuszczone, ale nie martwi nas to, bo my jesteśmy tutaj tylko przejściowo. Znowu zmiana koloru szlaku i żółtym idziemy w stronę Czernicy. Kawałek za Stroniem zaczyna padać deszcz. No cóż, to będzie kolejne utrudnienie naszej wędrówki. Na szczęście, kończy się tylko na mżawce, i to dość krótkiej. Prognozy się sprawdziły, a pogoda nam sprzyja.

Docieramy na Przełęcz Dział, tutaj możemy znowu chwilę odpocząć i posilić się przed dalszą drogą. Na tym odcinku pojawiły się pierwsze bóle, podejście było dość długie i trudne, a wszechobecne błoto i ciemności zadania nam nie ułatwiały. Udało się, jesteśmy. Jednak po krótkich konsultacjach decydujemy na drobną zmianę szlaku, wybieramy wariant szlaku niebieskiego i zejścia do Starego Gierałtowa, gdzie u ekipy Odważny Team czeka na nas ognisko i legendarna wegańska pomidorówka z ryżem. Na miejscu mamy okazję chwilę odpocząć, ogrzać się przy ognisku i nabrać energii dzięki pysznej, i, co ważne, ciepłej zupie. W nogach mamy już ponad 25km, jest pierwsza w nocy, a do świtu jeszcze daleko, więc i droga czeka nas daleka. Niestety w tym miejscu musimy rozstać się z częścią grupy, świadomi dalszej drogi; popieramy decyzje uczestników o wycofaniu się z powodu odnowienia się kontuzji. Przecież zdrowie jest najważniejsze!

Kolejny etap to wędrówka przez Góry Złote niebieskim szlakiem. Najpierw ruszamy na ruiny Zamku Karpień, a potem odbijamy w szlak zielony i drepczemy na Przełęcz Lądecką. Na miejscu jesteśmy około godziny przed świtem, dlatego postanawiamy jeszcze kawałek wydłużyć drogę schodząc do Lutynii, a następnie przez Lutynię wrócić do Pensjonatu Melafir. Za plecami powoli pojawia się łuna wschodzącego słońca, a my możemy wyłączyć czołówki. Ostatnie metry przed nami, a w ekipie chyba nie ma już osoby która nie czułaby żadnego zmęczenia nóg. Pierwsze promienie słońca pojawiają się nad horyzontem; my w tym czasie pojawiamy się na podjeździe Pensjonatu, gdzie mieści się meta.

Na miejscu czeka nas jeszcze rozdanie certyfikatów, śniadanie i kawa, oraz długo przez wszystkich wyczekiwany odpoczynek i sen. Choć wiemy, że są też tacy, którzy zdecydowali się od razu po wędrówce ruszać w drogę do domu.

Podsumowując. nasza wędrówka trwała ponad 12 godzin, pokonaliśmy dystans ponad 41 kilometrów, zdobyliśmy 1340m przewyższeń w górę i tyle samo w dół, do mety dotarło 28 szczęśliwych osób. Tempo grupy, trzeba przyznać, było naprawdę dobre, a nasza satysfakcja, że byliśmy tam wszyscy razem, ogromna!

Nasza trasa i jej profil

Teoretyczna mapa naszej trasy

Czy będzie kolejna edycja?

Myślimy nad tym, bo, jak wiecie, lubimy nietypowe pomysły, których mamy w głowach całą masę. W każdym razie: mocno cenimy sobie Wasze zdanie, bo bez Was “Wędrówka od zmierzchu do świtu” nie odbyłaby się! Na szczęście usłyszeliśmy od Was dużo pochlebnych opinii, a to motywuje nas do dalszego działania. Dajcie znać, co myślicie o naszej wyprawie i czy jesteście zainteresowani kolejną edycją.

Podziękowania

Oczywiście wypada podziękować osobom i instytucjom, bez których to wydarzenie nie mogłoby się odbyć w takiej formie, w jakiej się odbyło.

Dziękujemy jeszcze raz naszym partnerom, którzy uwierzyli w ten pomysł i z olbrzymią dozą zrozumienia podchodzili do naszych próśb.
Melafir Hotel za gościnę, ciepły kąt, wsparcie i całe zaplecze,
OdwaznyTeam.pl za gościnę, ciepłą i pyszną zupę, za ognisko, wsparcie i przybicie piątki na szlaku,
DASHRADE-produkty funkcjonalne dla sportowców za energię i wsparcie, daliśmy radę!
Informacja turystyczna w Lądku Zdrój za mapy, materiały i pomoc.

Dziękujemy naszym wolontariuszkom Marcie i Ani, które mimo własnego wysiłku wkładanego w marsz, służyły pomocą, radą czy uśmiechem na szlaku, oraz za nieocenioną pomoc w organizacji.

Dziękujemy uczestnikom że byli z nami! Jak powiedział Albert Einstein, “tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”, a bez Was cała ta inicjatywa nie miałaby sensu. Jesteśmy szalenie szczęśliwi, że mogliśmy ten czas spędzić w tak doborowym towarzystwie! Mamy nadzieję, że czeka nas jeszcze niejedna wspólna wędrówka górska.

Dziękujemy wszystkim, którzy byli nam przychylni, przyczynili się w jakikolwiek sposób do organizacji imprezy lub zwyczajnie nam kibicowali i nadal to robią.

Partnerzy i współpraca

Pensjonat Melafir – ul. Zamenhoffa 4, 57-540 Lądek Zdrój
Odważny Team – Stary Gierałtów 74, 57-550 Stronie Śląskie
DASZRADE – www.dashrade.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Rozmiar czcionki
Kontrast