Słowacja. Mała Fatra, a duża wyrypa!

Słowackie górki, a w tym oczywiście Mała Fatra, siedziały mi już jakiś czas w głowie. Chciałem tam wyskoczyć, ale zawsze wydawało mi się że bez auta będzie to spore wyzwanie logistyczne. Majówka 2019 okazała się dogodnym terminem, żeby sprawdzić, jak ten dojazd wygląda naprawdę, i czy Mała Fatra jest warta odwiedzania. W Żylinie i okolicach zdarzało mi się już wcześniej łapać stopa: pierwszy raz w drodze do Bratysławy, a drugi w czasie wyścigu #PKSdoBelgradu o którym kiedyś pisałem na swoim blogu. Tym razem Kraj Żyliński i Mała Fatra były celem, a nie przystankiem. Mimo pogody w kratkę udało nam się przejść sporą część grzbietu Krywańskiej Małej Fatry, czyli jej najwyższej części, i zdobyć m.in. jej najwyższy szczyt, Wielki Krywań (1709 m n.p.m.).

Co to jest Mała Fatra? Gdzie leży Mała Fatra?

Mała Fatra to pasmo górskie znajdujące się w Karpatach na Słowacji. Jego najwyższym szczytem jest Wielki Krywań mierzący 1709 m n.p.m. Pasmo na dwie części rozdziela malowniczy przełom rzeki Wag. Na południu zatem mamy Małą Fatrę Luczańską, gdzie wysokości nie przekraczają 1500 m n.p.m., a najwyższy szczyt Velka Luka ma 1476 m n.p.m. Na północy znajduje się wyższa Mała Fatra Krywańska, ze wspomnianym już Wielkim Krywaniem.

Mała Fatra administracyjnie leży w Kraju Żylińskim, a Żylina jest największym miastem w okolicy. Jadąc pociągiem lub busem z Polski najlepiej jest dostać się najpierw właśnie do Żyliny, a potem dalej.

Mała Fatra praktycznie:

Poniżej przedstawię Wam kilka informacji praktycznych, m.in. dojazd do Małej Fatry, noclegi, schroniska, skąd wyjść na szlak. Jeśli macie jakieś wątpliwości lub  informacje, których zabrakło tutaj, piszcie w komentarzach.

Mała Fatra jest dość wymagająca. Podejścia od miejscowości u stóp pasma na grzbiet nieraz wynoszą sporo ponad 1000 m, są żmudne i bardzo strome. Przy tak długim podejściu może pojawić się syndrom PoChP, i nie chodzi tutaj o przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, ale raczej o Po Ch*j Poszedłem. Ratunkiem dla osób chcących oszczędzić czas i siły jest wjazd kolejką z Terchowy na wysokość około 1500 m n.p.m. Cena tej przyjemności to 9 euro w jedną stronę lub 11 euro w pakiecie w obie strony. Wędrówka samym grzbietem już nie jest tak bardzo wymagająca, ale zdarzają się momenty, kiedy wejścia po gołej skale mogą dać się we znaki. Wędrówka w czasie deszczu lub tuż po również może okazać się bardzo ryzykowna, dlatego szczerze odradzam takie pomysły. Na szczęście wszelkie trudy wynagradzają wspaniałe widoki, którymi Mała Fatra jest wypełniona.

Mała Fatra: dojazd i transport

  • Na pewno najwygodniejszą opcją jest dojazdu do Małej Fatry jest samochód. Z mojego Wrocławia do Żyliny to jakieś 350 km, co według Google przeliczymy na jakieś 4 godziny. Potem już możemy jechać w dogodne miejsce, z którego chcemy ruszyć na szlak, a jest ich całkiem sporo. Minusem natomiast jest, że zawsze trzeba wrócić w miejsce startu, gdzie stoi zaparkowane auto.
  • Opcją którą my wybraliśmy był autobus (Flixbus – relacji Gdynia – Budapeszt) z Katowic do Żyliny. Czas przejazdu to niecałe 3 godziny. Wyjazd z Katowic o 5:25, więc chwila po 7:00 jesteśmy na miejscu. Dalej pociągiem lub busem do interesującej nas miejscowości, z której chcemy startować.
  • Opcja trzecia to pociąg z Katowic do Zwardonia, tam przesiadka w słowacki pociąg do Żyliny. Link do strony Słowackich kolei. Dalej pociągiem lub busem do interesującej nas miejscowości, z której chcemy startować.
  • W poruszanie się między miastami w okolicy Małej Fatry i na całej Słowacji bardzo pomaga strona www.cp.sk i dostępna na stronie aplikacja mobilna. Jest to słowacka wyszukiwarka połączeń między miastami, zdecydowanie polecam.

Skąd wyjść na szlak w Małej Fatrze?

My startowaliśmy z miejscowości Nezbudská Lúčka, do której można dojechać pociągiem z Żyliny (0.74 euro za 12 km). Od południowej strony praktycznie z każdej miejscowości prowadzi jakiś szlak w stronę grzbietu, a pociąg osobowy zatrzymuje się w każdej z tych miejscowości.

Od strony północnej najlepiej ponoć jest ruszyć z miejscowości Terchova, nie udało nam się zbadać tamtej strony, ale ponoć jest tam sporo pięknych szlaków. Sprawdzone natomiast mamy busy, które z Żyliny do Terchovy jeżdżą bardzo często.

Gdzie nocować w Małej Fatrze?

W paśmie Małej Fatry mamy kilka schronisk, tutaj nazywanych chatami. My spaliśmy w dwóch i pokazało nam to, że standard może być całkowicie różny, mimo takiej samej ceny. W obu udało nam się zarezerwować nocleg, z dość niedużym wyprzedzeniem. Mimo trwającej w Polsce majówki nie było problemów z miejscami noclegowymi.

Pierwszy nocleg to Chata pod Suchym. Tutaj typowe schronisko, bez żadnych udziwnień. Całkiem smaczne jedzenie, choć niestety strefa euro robi swoje. Jeżeli chodzi o prysznic, najlepiej skorzystać jak najszybciej, bo ciepła woda bardzo szybko się kończy. Mimo szczerych chęci, nie udało mi się dowiedzieć, czy w schronisku funkcjonuje gleba.

Drugi nocleg to Chata pod Chlebom. W odróżnieniu od pierwszego schroniska, tutaj już mamy do czynienia bardziej z chatą niż schroniskiem. W środku funkcjonują tylko trzy pokoje z miejscami na łóżkach, ale za to mamy całe poddasze podzielone na “boksy”, gdzie na materacach można spokojnie spędzić nockę. Jedzenie nadal smaczne, choć porcje nie za wielkie. Prysznic na żetony (1 euro) bez ograniczenia czasowego, nie słyszałem, żeby były problemy z ciepłą wodą. Wifi hula jak wiatr na Wielkim Krywaniu, czyli dobrze.

Namiot. Spanie na dziko zdecydowanie odradzam, bo znajdujemy się na terenie parku narodowego. Jednak przy schroniskach nie ma z tym problemu: w Chacie pod Chlebom rozbicie namiotu kosztuje 1 euro od osoby. Przy innych schroniskach w Małej Fatrze ponoć  namioty też można rozbijać, ale proponuję się upewnić przed wyjazdem. W każdym razie, Mała Fatra z namiotem jest osiągalna.

Gleba w schroniskach w Małej Fatrze to temat bardzo niepewny. Sam szukałem pewnych informacji na ten temat w internecie, niestety nie znalazłem konkretów. Z tego co widziałem, to przynajmniej w Chacie pod Chlebom gleba funkcjonuje.

Nocleg w Żylinie mieliśmy w Schronisku Tavros. Miejsce dość tanie i przyjemne. Łazienka w pokoju po kilku dniach w górach była bardzo przyjemnym udogodnieniem. Blisko dworców autobusowego i kolejowego, bardzo blisko Tesco i dość niedaleko do centrum. Zdecydowanie mogę polecić to miejsce.

Jeśli szukasz noclegu o wyższym standardzie lub gdzieś w pobliskich miejscowościach to polecam używać wyszukiwarki booking.com. Używając mojego linka afiliacyjnego nie dopłacasz, a mi pomagasz  się rozwijać i planować kolejne wyprawy. Jeśli nie masz jeszcze konta na bookingu, możesz użyć mojego linka i założyć konto, dzięki czemu dostaniesz 60 zł które możesz wykorzystać na nocleg.

Relacja z naszej wizyty w Małej Fatrze

Dzień 1. Wyjście na szlak. Pierwsza wyrypa!

Z Wrocławia wyjechaliśmy późnym wieczorem. Zaczynała się majówka, więc bilety na busy nie były tak łatwo dostępne jak zwykle. Przez trudności z kupnem biletów przyszło nam jechać dużo wcześniejszym busem niż zakładałaby logika. W końcowym rozrachunku stanęło na tym, że w Katowicach mieliśmy ponad 4h przestoju. Możnaby zapytać, czemu nie kupiliśmy biletów wcześniej? Po prostu Mała Fatra to był pomysł dość spontaniczny. Po ciężkiej nocy i mimo opóźnień busa docieramy do Żyliny około 8 rano. Szybko ogarniamy bilet na pociąg, który mamy za półtorej godziny i znowu czekamy. Czas mija, w końcu ruszamy ku górom…

Nezbudská Lúčka to miejscowość z której startujemy. Od stacji kolejowej najpierw kawałek przez miejscowość prowadzi nas żółty szlak. Potem zmieniamy kolor na czerwony, ale tylko na chwilę, bo zaraz wybieramy drogę wzdłuż rzeki bez wyznaczonego szlaku. Widok dominujących nad przełomem rzeki Wag ruin Zamku Strecno robi wspaniałe wrażenie. Ruiny stoją na ponad 100 m skale, a pierwsze zabudowania warowne pochodzą prawdopodobnie z XIV w. Niestety w naszym planie nie było zwiedzania tego zamku, więc tylko z oddali delektujemy się widokiem. Po chwili znowu wracamy na czerwony szlak. Początkowo droga wznosi się bardzo nieznacznie i prowadzi nas wzdłuż Hradskyego potoku (Zamkowego potoku) do rozstaju szlaków. Tutaj możemy zmienić szlak na niebieski i iść bezpośrednio do Chaty pod Suchym lub kontynuować wędrowanie szlakiem czerwonym. My wybieramy szlak czerwony i po krótkim podejściu jesteśmy przy kolejnych ruinach zamku. Tym razem jest to Stary Zamek. Nazwa ta wciąż funkcjonuje, ponieważ zamek pochodzi z XIII w., więc jest starszy od Zamku Strecno. Po wybudowaniu tego drugiego, Stary Zamek stracił na znaczeniu. Ruiny są dostępne do bezpłatnego zwiedzania, a z nich rozpościera się przepiękny widok na przełom rzeki Wag, oddzielający Krywańską Małą Fatrę od Luczańskiej Małej Fatry.

Po odpoczynku i sesji zdjęciowej na Starym Zamku ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Do celu mamy jakieś 3,5km i około 630 m w górę. Przejście tego odcinka zajmuje nam około 2h. Ścieżka pnie się cały czas w górę, najpierw po zalesionym grzbiecie, skąd nadal można podziwiać przełom rzeczny, a potem już zalesionym stokiem aż do Chaty pod Suchym. Do zmierzchu jeszcze sporo czasu, ale decydujemy się tutaj skończyć dzisiejszą wędrówkę. Jednak zarwana nocka dała nam się solidnie we znaki. Dobrze wypoczniemy, a jutro ruszamy na główny grzbiet Małej Fatry.

Dzień 2. Suchy, Białe Skały, Mały Krywań i Wielki Krywań.

Wstajemy wypoczęci, dość wcześnie. Śniadanko i można ruszać. Plan na dzisiaj niby nie bardzo ambitny, a jednak prognozy pogody mówią, że może być różnie. Popołudnie może być deszczowe, a w razie burzy lepiej nie znajdować się na grani. Dziś chcemy dotrzeć do Chaty pod Chlebom, gdzie planujemy spędzić noc.

Ze schroniska ruszamy czerwonym szlakiem, który towarzyszy nam od wczoraj. Najpierw podejście pod stromy stok narciarski, a potem trochę wypłaszczenia aż do przełęczy pod Suchym. Z przełęczy pod Suchym można odbić w żółty szlak i trochę skrócić sobie trasę. Ostre podejście i jesteśmy na naszym pierwszym szczycie w Małej Fatrze. Suchy (1 468 m n.p.m.) zdobyty. Łącznie 360 m w górę na przestrzeni 2 km, czas – trochę ponad godzina.

Robimy kilka fotek, bo widoki wspaniałe, choć widoczność dzisiaj nie najlepsza, i ruszamy dalej. Teraz już będziemy szli granią. Wędrówka bez wielkich przewyższeń, ale cały czas w górę i w dół. Trochę gołych skał, gdzie trzeba się wspomagać rękami. Szlak nie jest prosty, ale naprawdę przyjemny. Momentami trochę brakuje sztucznych ułatwień; nie są one niezbędne, ale na pewno sporo by pomogły. Przechodzimy przez formację skalną nazywaną Białe Skały, poniżej nich dochodzi żółty szlak który szedł z przełęczy pod Suchym. Potem podejście na szczyt Stratenec (1 513 m n.p.m.) i przekraczamy magiczną wysokość 1500 m. Schodzimy na przełęcz i rozpoczynamy podejście pod Mały Krywań (1 671 m n.p.m.). Nie jest ono na szczęście strome. Odcinek 3,5 km z przewyższeniami 320 m w górę i jakieś 150 m w dół. Nam zajął około dwie godziny.

Na szczycie chowamy się w niecce osłoniętej murkiem: jest to jedyna osłona przed silnym wiatrem. Chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej. Stąd widać już najwyższy szczyt Małej Fatry. Teraz kierujemy się powoli opadającą ścieżką. W najniższym punkcie dochodzimy do wysokości sporo poniżej 1500 m, aby zaraz znowu zacząć podejście, tym razem pod Pekelnik (1 609 m n.p.m.). Pokonujemy ostatni szczyt przed Wielkim Krywaniem. Małe zejście i zaraz rozpoczynamy ostatnie podejście. Musimy zboczyć ze szlaku, ponieważ nasz, czerwony, nie przechodzi przez szczyt. Podejście dość strome, ale mieliśmy już gorsze na dzisiejszej trasie. W dole widać górną stację kolejki, w głowie od razu pojawiła się nadzieja że po zejściu ze szczytu będzie można napić się ożywczego piwka. Z tą miłą myślą docieramy na Wielki Krywań (1 709 m n.p.m.). Odcinek 4 km, z podejściem 300 m i zejściem 250 m, a nasz czas to około dwie godziny.

Znowu na szczycie jesteśmy tylko chwilę. Wieje bardzo silny wiatr, dlatego zaraz uciekamy na dół spełnić jedno z dzisiejszych marzeń, czyli piwo. Zejście nie zajmuje nam za dużo czasu, do restauracji przy wyciągu docieramy rzutem na taśmę. Udało nam się kupić to, co chcieliśmy i byliśmy jednymi z ostatnich klientów tego dnia. Jakieś pół godziny zajmuje nam zejście.

Po odpoczynku ruszamy już w kierunku naszego noclegu. Dzień okazał się trudniejszy niż zakładaliśmy, ale szło się bardzo przyjemnie. Zmieniamy szlak na zielony, a ten prowadzi nas już do Chaty pod Chlebom, gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Na szczęście już tylko delikatnie w dół. Po 20 minutach meldujemy się w schronisku. Tempo może nie było imponujące, ale warunki, czyli śliskie skały, błoto i delikatny deszcz skutecznie nas spowalniały. W lepszych warunkach można by liczyć lepsze czasówki.

Dzień 3. Na pogodę w górach nie ma mocnych

Rano zaczął lać deszcz. Celowo nie mówię, że padał, on naprawdę lał. Prognozy były kiepskie, ale nad ranem, kiedy byłem przed schroniskiem, nie widziałem żadnej chmury, co napawało mnie optymizmem. Kilka godzin od pobudki warunki nic się nie zmieniły. Pierwszy plan przewidywał powrót na grzbiet i kontynuowanie wędrówki czerwonym szlakiem i zejście do Terchovy. Jednak w aktualnej sytuacji nie był to dobry pomysł; wędrowanie po mokrych skałach aż się prosi o wypadek. W takiej sytuacji podejmujemy decyzję o zejściu najkrótszą drogą. Zielonym szlakiem mamy do dworca kolejowego jakieś dwie godziny drogi. Szlak prowadzi nas najpierw ostro w dół, a potem już leśnymi ścieżkami, aż do miejscowości Sutovo. Ostatecznie w dwie godziny pokonujemy odcinek trochę ponad 8 km i ponad 1000 m w dół. Cali przemoczeni kończymy naszą przygodę w Małej Fatrze. Dziś wracamy do Żyliny, którą też chcemy zwiedzić. Jedno jest pewne: w Małej Fatrze nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Czeka na nas choćby piękny szczyt Wielki Rozsutec (1 609 m n.p.m.) i via ferrata w Małej Fatrze Luczańskiej. Oba te miejsca niestety w maju są zamknięte ze względu na ochronę przyrody, ale w innym terminie padną naszym łupem.


Kilka statystyk z Małej Fatry:

Dzień 1
czas: 4:00 h, dystans: 8,61 km, podejście: 758 m

Dzień 2
czas: 6:57 h, dystans: 13,64 km, podejście: 1262 m

Dzień 3
czas: 1:57 h, dystans: 8,00 km, podejście: 3 m

Do liczenia statystyk używam zegarka Suunto Ambit 3 Peak. Czas liczony jest od momentu wyjścia do momentu skończenia trasy, łącznie z przerwami (tymi na piwo też).


Inne artykuły na blogu fundacji

Jeśli macie ochotę coś jeszcze poczytać to zapraszamy do innych naszych postów zajrzyjcie tutaj.

A może macie ochotę poczytać o naszych działaniach jako fundacja? Zajrzyjcie tutaj!


Jeśli spodobał Ci się ten post, lubisz zaglądać na naszego bloga i chcesz, abyśmy nadal go rozwijali, zapraszam do wsparcia nas przez platformę Patronite. Każdy może zostać patronem bloga fundacji Polska górom! Wesprzeć nas możesz już od 5 zł miesięcznie. Dziękujemy!


Podobał Ci się ten post? Znasz Małą Fatrę i chcesz coś dodać, lub chcesz o coś zapytać? Zdobyłeś już Wielki Krywań lub może dopiero planujesz wejście na niego? Może chcesz się podzielić doświadczeniem z gór Słowacji? Pozostaw ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga, udostępnij dalej, niech trafi do większego grona czytelników.

Scroll to Top