Nocna wędrówka w sudeckich Tatrach

Ostatni weekend był pełen emocji towarzyszących najnowszej edycji „Wędrówki od zmierzchu do świtu”. Już po raz drugi na starcie naszej imprezy stawili się śmiałkowie, którym nie straszne są egipskie ciemności na szlaku i którzy lubią podziwiać nocne panoramy. Tak! W nocy też ze szczytów roztaczaj się widoki! I to jakie!

Ale po kolei: Wędrówka od zmierzchu do świtu to pieszy rajd długodystansowy organizowany w warunkach nocnych, którego głównym założeniem jest wędrowanie od momentu zachodu Słońca do jego wschodu. Wyznaczona trasa jest zatem wstępną propozycją, która jest na bieżąco modyfikowana przez przewodnika prowadzącego grupę, tak aby dotrzeć do mety dokładnie o wschodzie. No właśnie! Wędrówkę od innych tego typu imprez odróżnia obecność na trasie przewodnika górskiego, który prowadzi grupę, dbając o bezpieczeństwo uczestników.

Start i metę zaplanowaliśmy w Pensjonacie Pinokio w Grzmiącej w dolinie rzeki Rybna w Górach Kamiennych – miejscu bardzo przyjaznym turystom. W ofercie xxxxxxxxxxxx wyżywienie. Pensjonat jest malowniczo położony na zboczu doliny kilkadziesiąt metrów powyżej znanej i lubianej Gospody Sudeckiej.

…………..fot gospoda sudecka

Tuż obok Pinokia przechodzi odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego z Rogowca w stronę stacji kolejowej w Jedlinie-Zdrój.

Początek imprezy zaplanowaliśmy na godzinę 20:00. Z uwagi na długie lipcowe dni, chcieliśmy – wbrew nazwie imprezy – wyruszyć na szlak przed zmierzchem aby zdążyć na zachód Słońca na platformę widokową na Jałowcu.

Pierwsi uczestnicy Wędrówki pojawili się w Pionki już dzień wcześniej, jednak większość dotarła na start po godzinie 19:00. Wtedy też rozdaliśmy zainteresowanym pakiety startowe. W tej edycji w pakietach znalazły się m.in. publikacje dotyczące Gór Kamiennych i Wałbrzyskich, które zapewnił Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych, żele energetyczne od DASHRADE partnera imprezy, batony energetyczne oraz pamiątkowe chusty, przygotowane specjalnie na naszą Wędrówkę.

Tuż przed dwudziestą, po ostatnim łyku kawy lub herbaty przyszedł jeszcze czas na pamiątkowe zdjęcie. Od razu po nim, zmotywowani i xxxxxxxxxxx ruszyliśmy na szlak.

……………..

Początek marszu

Wędrówka rozpoczęła się przyjemnie, bo pierwszy odcinek prowadził w dół w stronę koryta Rybnej, a potem wzdłuż potoku. Uczestnicy patrzyli na nas z lekkim niedowierzaniem 😉 Po krótkim marszu wzdłuż drogi skręciliśmy jednak za znakami w leśną drogę, która stromo wznosiła się po zboczu doliny. Ten odcinek szliśmy oznaczonym na czerwono Głównym Szlakiem Sudeckim, jednak po pokonaniu ok 400 metrów skręciliśmy na szlak niebieski. ZGodnie z planą mieliśmy powrócić na GSS po minięciu Andrzejówki, jednak do tego droga była jeszcze bardzo daleka…

Niebieskim szlakiem szybko wspinaliśmy się na Jedliniec. Pierwszy dłuższy postój miał być na sąsiednim szczycie – na Jałowcu, gdzie mieliśmy poczekać na zachód Słońca. Zdążyliśmy na czas, choć zachód troszkę nas rozczarował. Bezchmurne prawie niebo poskąpiło nam świetlnego spektaklu xxxxxx. Robiło się coraz ciemniej, zatem ruszyliśmy dalej.

Kolejnym celem miała być Borowa – najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich oraz najwyższy punkt w granicach administracyjnych miasta Wałbrzycha i Jedliny-Zdrój, ponieważ przez wierzchiłekprzbiega granica administracyjna tych gmin.

A my już planujemy kolejną wędrówkę! Czas działa na naszą korzyść, bo noce robią się coraz dłuższe, a to pozwoli nam wydłużyć trasę marszu. Jeszcze nie wybraliśmy pasma, w którym odbędzie się 3 edycja. Ale obiecujemy, że będzie pięknie, że będzie ciemno, a na punkcie żywieniowym będzie smacznie. I że nie będzie padać! No chyba, że będzie…

Scroll to Top